z życia wzięte
Kategorie: Wszystkie | Fotografia | Muzyka | Samo życie
RSS
piątek, 11 lipca 2008
Długo mnie nie było

nO CÓŻ długo mnie nie było, lecz jestem.

Dalej 96kg waga ciężka, lecz za to ciśnienie mam w normie 130/90.

 

Ostanio miewam cudowne dni. Być może dlatego, że za chwilę będę miał dzidziusia = córeczkę. Być może dla tego że nie przywiązuję ostatnio wagi do swojej pracy, ba powiem więcej liczę, że za nie długo ją zmienię.

W środę jadę na Assesment Center do Wrocławia, mam nadzieję, że nie na darmo.


Ponoć mam być już dumny, że mnie na coś takiego zaproszono. Dumny będę wtedy, gdy się dostanę do tej firmy.

Na razie to tylko marzenia, a marzeń czasami się spełniają. 

poniedziałek, 14 kwietnia 2008
No i jestem

ani grubszy ani chudszy :(

 

Nie wiem czy będę mógł sobie odmówić jedzenia. Pychotka.

Za niedługo 30-stk pyknie, należy wziąć się za siebie i basta. 

sobota, 26 stycznia 2008
BMI czyli Body Mass Index ...

Co to jest BMI? Najprościej mówiąc wskaźnik masy ciała mierzony przez podzielenie masy ciała w kilogramach przez kwadrat wysokości podany w metrach. Jak obliczyć swoje BMI.

BMI = waga (kg) / wzrost (m)2

No i stało się - mój jest przekroczony:

"Twój BMI: 31.0 - I stopień otyłości. Być może potrzebna jest pomoc specjalisty. Tego typu otyłość powoduje powstanie tzw. chorób cywilizacyjnych - cukrzycy, chorób serca, nowotworów i innych. Zacznij o siebie dbać! Skorzystaj z diety - może to być dieta: South Beach, dieta rozdzielna, czy dieta kopenhaska. Najlepiej zacznij odchudzanie pod kierunkiem dietetyka - on wskaże najlepszą metodę."

Od poniedziałku szukam dietetyka do swojej kuchni.

albo http://www.dietakopenhaska.westld.com/

koniec z alkoholami na 13 dni (tak jakbym pił codziennie)

po prostu duża kaloryczność alkoholu:
- wódka czysta, 1 kieliszek (50 ml) - 120 kcal
- małe piwo Guiness (0,33 l) - 216 kcal
- małe piwo Pilsner (0,33 l) - 144 kcal
- wino (100 g) - od 65 do 105 kcal
- pięćdziesiątka ginu z tonikiem - 220 kcal
- pięćdziesiątka rumu z coca-colą - 260 kcal (z coca colą light - 190 kcal)
- pięćdziesiątka wódki z sokiem pomarańczowym - 160 kcal

czwartek, 24 stycznia 2008
Odchudzanie

Zacząłem od poniedziałku. Jem nieco mniej, częściej. Czuję się trochę lepiej. Jakby zeszło ze mnie powietrze. Jem teraz dużo owoców. Waga pokazała 92 kg. Od teraz zaczynam odliczać w dół - the final countdown. Może będę taki chudy jak, wtedy kiedy zespół Europa śpiewał powyższy urlop.

Moje postanowienie noworoczne zaczynam wprowadzać w życie. Zobaczymy co się da zrobić z moim drugim ja. Zamierzam schudnąć 20 kg, trzmajcie za mnie kciuki. Muszę tylko żonie powiedzieć, żeby pamiętała o moich malutkich porcjach, a nie jak dzisiaj cała patelnia spaghetti czekała na mnie. Wprowadzam ZAKAZ jedzenia po 18.30.

Mam nawet idola odchudzania Cezary Żak. Nieźle facet teraz wygląda. Ze swojego podwórka też mam wzór do naśladowania, mam kumpla, który przy wzroście 195 miał 150 kg, wiecie ile teraz waży - 85 kg, prawie go nie poznałem jak się spotkaliśmy. Ja to chcę skromnie tylko 20 kg, może wtedy kupię jakieś fajne spodnie i koszulkę na siebie.

Co do odchudzania postanowiłem również, że zapiszę się na siłownię. I tu mam problem - brak czasu. Muszę się nim lepiej nauczyć zarządzać - powiedział moja żona. Chyba pożyczę kilka książek na ten temat. Żeby zacząć ćwiczyć na siłowni muszę iść do chirurga z moją przepuchliną, zaptam co może dla mnie zrobić:). Nieźle stwarzam sobie wymówki. Prawie jak w piosence Elektrycznych Gitar  "ja w tym czasie trochę pośpię tym bezruchem się napieszczę, napieszczę się tym bezruchem potem otworzę okna'".

Słyszłałem, że notki pisze się krótkie, bo nikt nie chce tego później czytać, a więc kończę :)

 

piątek, 18 stycznia 2008
wiadro zimnej wody dla ochłody?

No i po szkoleniu. Dzisiaj pierwszy dzień w pracy. Do 10.00 miałem jeszcze motywację (pojawiła się wraz z wiedzą, którą wyniosłem ze szkolenia), niestety mój szef szybko wrócił mnie na ziemię. Mówiąc jak daleko jesteśmy w dupie z celami. Wspominał także, że jak nie zastosujemy dla ludzi terapi wstrząsowej to on nam taką terapię załatwi.

Dobrze, że to dzisiaj piątek, bo jeszcze dwa dni i szlag by mnie jasny trafił. Niech go ... Potrafi zmotywować i zachęcić człowieka do pracy. Wydaje mu się, że to jest tak jak dziesięć lat temu, że kolejki się do nas do pracy ustawiały, a co 20 mógł być przyjęty. Teraz kogoś znaleść z kwalifikacjami to tak jakby szukać skarbów w XXI wieku. Najczęściej odnajduję się tombak. Ot, takie perełki.

Ale można mówić, że ludzi trzeba sobie teraz szanować. Jak rzucanie grochem o ścianę. Wymienimy całą załogę. (mnie też w domyśle). Ciekawe kto będzie robił plany?

Ufff piątek koniec tygodnia i początek. Gdyby nie sobota taki sam by był. (pierwsze Liroy, drugie Oddział Zamknięty - być może, a za chwilę się tam znajdę) "jak słodko zostać świrem, choć przez chwilę, choć przez chwilę".

W tych pięknych okolicznościach przyrody muszę poinformować, że zamierzam dzisiaj "spróbować" wódki weselnej, którą dostałem już jakiś czas temu.

czwartek, 17 stycznia 2008
Leadership - a co to kurwa jest?

No i jestem. Nowy rok 2008 już hula i nabiera rozpędu tak, jak i ja.

Dzisiaj dugi dzień szkolenia "Passion to Lead", na które wybrałem się do okolic Krakowa - ledwo co żyję.

Szkolenie niezmiernie ciekawe dotyczące przywódctwa w zespole.

LEADERSHIP = LIDER ZESPOŁU i to nie koniecznie rockowego ;)

Dzisiaj poznałem już jaka jest moja rola - jako lidera zespołu. Dowiedziałem się o zarządzaniu sytuacyjnym, o komunikacji werbalenej i niewerbalnej, o motywacji i gotowości wykonywania zadań, a przede wszystkim jaka jest różnica między kierownikiem a liderem (wg firmy), bo wg mnie jest różnica na pasku wypłatowym, a obowiązki te same.

Po dzisiejszej turze to stwierdziłem, że kompetencje to ja mam, ale zaczyna u mnie kulać motywacja do pracy. Mój szef będzie musiał się nieco zastanowić jak mi ją przywrócić do życia. Mądrala ze mnie co.

Czy to mój problem, czy jego? Czasami się zastanawiam.

Zastanawiam się także nad urlopem po zakończeniu tego szkolenia. Człowiekowi odpocząć by się zdało.

 

Z moich postanowiem noworocznych - tak jakbym zmienił nieco temat - to jest przede wszystkim chodzić na wszystkie możliwe chorobowe - jeżeli lekarz będzie twierdził że się należy, po drugie zamierzam skutecznie zgubić swoje drugie ja (około 20 kg). i od poniedziałku 21 stycznia poczyniam pierwsze kroki, oczy zapewne pisać będę - jak znajdę chwilkę czasu. Po trzecie zamierzam przeprowadzić "generalny" remont w moim nowym M3. Z tego co się już zorientowałem zacząć wypadałoby od nie jakiej pani elektryki.Przewody w moim mieszkaniu zostały położone z niezwykłą finezją, brak puszek oraz wystakące elementy kabli, jakby skierowały mnie na ten trop myślenia. A potem .... to się zobaczy chyba panele.

poniedziałek, 31 grudnia 2007
Nowy rok 2008

Zawsze pod koniec roku człowiek zastanawia się nad tym, jaki będzie następny. Robi podsumowanie ubiegłego, co udało się zrobić, a na co brakło czasu. W moim przypadku rok 2007 był rokiem udanym:

  • zmiany w pracy - tzw. awans
  • zakup nowego mieszkania
  • spłodzenie potomka (chyba syna takie mam przeczucie)

Co przyniesie 2008 ? Napewno dziecko, być może kolejny awans w firmie. Z resztą czas pokaże.

Moim postanowieniem noworocznym - niech będzie zrzucenie kilka kilogramów, bo lata już nie te, i za ciężko na nogach dzwigać taki ciężar. Poza tym czuję się nie dobrze jak zdjęcia ze swoim udziałem oglądam. Więc jest to jakby postanowienie godne zrealizowania.

 
Wiele szczęścia i miłości ,
sukcesów i pomyślności,
niech Ci zdrowie dopisuje,
a niczego nie brakuje
w 2008 roku!!!!!
niedziela, 09 grudnia 2007
Katowice-Pyrzowice - airport lotnisko inaczej

Obudziłem się wcześniej niż zwykle, w radiu była muzyka, czy jakoś tak śpiewała Martyna. Wstałem o 6.05 by móc zawieść na lotnisko w Pyrzowicach znajomego włocha - mojej żony -  koleżanki ze szkolnych lat.

Było zmino i ślisko. Raz to nawet myślałem, że wylądujemy w rowie z lewej bądź prawej strony, ale udało mi się zapanować nad samochodem i resztę podróży spędziliśmy w tempie 40 km/h. Sam dojazd był koszmare, dawno tak ślisko nie było, a jeżdżę dużo. 

Na lotnisku to byłem pierwszy raz - trzeba się przyznać - wcześniej nie było okazji, ani potrzeby. Sam terminal zrobił na mnie dobre wrażenie. Lecz kontrola podróżnych już nie, a przede wszystkim ściąganie butów i na bosaka przejść przez bramkę, która niczego nie wykrywa.

Wypiliśmy po kawie ( podwójne expresso, cafe latte) nie dobra bułka z niby jabłkiem i zawijaliśmy do domu z powrotem. Ledwie wyjechaliśmy złapali mnie na "suszarkę" , by 76 km/h a dozwolone 50km/h.

Lecz panowie WŁADZA mieli pozytywne nastawienie do życia i ukarali mnie mandatem oraz dwoma punktami karnymi, po długich negocjacjach mniejszymi niż zakładali na początku, za co jestem wdzięczny.

Naga z gazu - ślisko straszliwie - z powrotem jak to z powrotem wróciliśmy szybciej. Zawsze wraca się szybciej, chociaż jedzie się z tą samą prędkością.

 W domu czekał na nas obsrany kawałek ściany i wykładziny, sprawę nagląco zawłatwił nasz cudowny "francuski piesek". Miał biegunkę.

To tyle czas, czekam na lasagnie, żonka coś tam pichci, idę zobaczyć .... 

sobota, 08 grudnia 2007
Rolety za 4700 zł z montażem

Dawno mnie nie było, ale mnóstwo obowiązków ostatnio na mnie spadało. Urlop kolegi, wypadek kolegi, nowy pracownik, sprzedaż, jednym słowem wszędzie zastępstwo.

Ale nie otym miało być ...

Zabrałem moje kochanie dzisiaj na podróż w celu wybrania koloru do rolet. Wymierzyłem okna (5 szt.) i zacząłem szukać firmy, która taką rzecz może zrobić. Żeby porównanie było pojechaliśmy do firm dwóch.

W jednej firmie cena nie była atrakcyjna, to pojechaliśmy do tej, w której już wcześniej byłem.
Poprosiłem szanownego sprzedawcę o wyliczenie kosztu zakupu rolet wraz z montażem. Sam sprzedawca wyglądał jakby nieco wczorajszy, ale do zadania zabrał się żwawo i szybko wyliczył kwotę wraz z montażem.

Kwota w pierwszej chwili była dla mnie zaskoczeniem 4 700 zł, ale potem jakoś zeszła na plan dalszy, bo to drogi materiał, bo to w zaokrąglanych prowadnicach itd. tak sobie to jakoś tłumaczyłem.

Podziękowałem i wyszliśmy. W aucie nie dawało mi to spokoju, porównałem szybko wymiary no i jakoś nie pasowały mi z tym co sam mierzyłem. Wróciłem więc czym prędzej i zapytałem czemu te wymiary są inne od moich, no i czemu te rolety takie drogie.

Dopiero po chwili sprzedawca szanowny zorientował się, że sprzedał mi nowe okna + rolety + montaż.

To się nazywa sprzedaż łączona.

A tak na sam koniec to rolety wyszły nas 1200 zł brutto wraz z montażem, więc prawie 4 razy mniej :)

 

sobota, 17 listopada 2007
Przeprowadzka zakończona i jest NET w domu

CHELLo  

i jest jeden telefon i przyszli podłączyli i działa.

TP SA po miesiącu czasu nie przepieła nawet lini telefonicznej, więc się trochę zdziwią jak im umowę wypowiem, jak przyjdzie monter do podłączenia.

 Ma 4 MB śmiga że miło patrzeć. Sprawdzałem na www.speedtest.pl   mam prawie 4 MB zgodnie z umową za 89 zł.

 Przeprowadzka się zakończyła sukcesem - mieszkamy już od 2 tygodni normalnie (prawie).

"Stare" mieszkanie oddaliśmy w najem. Żyją sobie dwaj panowie, nie mam nic przeciwko, byle ściany były całe. 

 
1 , 2
Profesjonalne statystyki www